Kobiety z odrazą rzucały biżuterią i złotymi monetami w wojsko.

„Przypadkowy strzał” i „atak lancą oraz włócznią” sprowokował Holendrów do otwarcia ognia z karabinów i dział artyleryjskich. Jednocześnie z nowymi osobami wychodzącymi z pałacu rosła ilość zwłok, które leżały na sobie. Cała procesja osiągnęła ostatecznie liczbę ok. 1000 osób. Prawie wszyscy zostali zabici przez HolendrówHaer, s. 38..

Inne relacje opisują, że Holendrzy otworzyli ogień do Balijczyków znajdujących się poza bramą pałacu, którzy uzbrojeni byli w tradycyjne sztylety, włócznie i tarcze, a ci którzy przeżyli zabijali siebie nawzajem zgodnie z zasadami puputanu.

Żołnierze ograbili zwłoki z kosztowności. Pałac Denpasar został całkowicie zniszczony.

Tego samego popołudnia doszło do podobnych wydarzeń w pałacu Pemecutan, gdzie przebywał współrządzący Gusti Gede Ngurah. Holendrzy pozwolili, aby dygnitarze w Pemecutan pomordowali się nawzajem, a sami zajmowali się w tym czasie rabunkiem.

Masakra tkwi w pamięci mieszkańców jako tzw. „Badung Puputan” i czczona jest jako przykład oporu wobec obcej agresji.