Oddziały te były słabo uzbrojone, posiadając głównie karabiny z okresu I wojny światowej.
Do marca 1944 roku ukraińską samoobroną na terenie Lubelszczyzny dowodził płk Ołeksandr Kwitko, były oficer armii UNR i oficer kontraktowy WP. Dokumenty polskiego podziemia potwierdzają istnienie ukraińskiego Selbstschutzu oraz milicji w okolicach Włodawy, organizowanych przez ukraińskich burmistrzów w Hańsku i Sosnowicy. Pododdziały Chełmskiego Legionu Samoobrony (ChLS), nazywane „Samoochroną” lub „ukraińską policją ochronną”, były tworzone głównie do ochrony ukraińskich wójtów i przedstawicieli UDK, zagrożonych atakami polskiego podziemia. Uczestniczyły również w akcjach represyjnych wobec polskiej ludności, np. w grudniu 1943 roku w pobliżu Tarnogrodu. Zbrodnie dokonane przez Ukraińców w październiku 1943 roku na Polakach w powiecie hrubieszowskim spowodowały, że władze niemieckie zaczęły rozważać rozwiązanie tej formacji. Dokumenty Przedstawicielstwa (UCK) w Lublinie oraz raporty lwowskiej OUN-B potwierdzają te plany. Polacy, według ukraińskiego komitetu, mieli obiecać Niemcom "ład i porządek", aby pozbyć się ukraińskiej samoobrony z regionu.