Mimo że port był już stracony, a nieprzyjaciel był silniejszy, Hughes postanowił podjąć walkę. Dysponował dwunastoma okrętami (trzema o 74 działach, jednym – o 70, jednym – o 68, sześciu o 64 i jednym pięćdziesięciodziałowym; Francuzi dysponowali czterema okrętami o 74 działach, siedmioma – o 64, jednym o 60 i dwoma o 50 działach (łącznie 14 jednostek). Hughes postanowił odciągnąć ich od bazy, sprawnie manewrując eskadrą i często zmieniając kurs, co powodowało chaos w linii francuskiej, zmuszonej do odpowiednich zmian, a złożonej z jednostek o różnej prędkości. Wczesnym popołudniem Suffren dogonił przeciwnika i nakazał atak z bliska („na dystans strzału z pistoletu”). Jednak gdy okręty dołączyły, wiele z nich otwarło ogień z dużej odległości. Hughes, który utrzymał porządek w szyku, mógł odpowiedzieć zmasowanym ogniem.
Podobnie jak w poprzednich bitwach – doskonały plan francuskiego admirała, by zaatakować nieprzyjacielską straż tylną z dwóch stron został zmarnowany przez podkomendnych. „Vengeur” i fregata „Consolante” nie wykonały rozkazu obejścia brytyjskiej ariergardy, bo obawiały się odcięcia, jeśli przejdą na zawietrzną: ich atak z nawietrznej został odparty przez dwa brytyjskie liniowce, które poważnie uszkodziły „Vengeur”.