Według oficjalnej, przekazywanej w Paradyzji wersji historii, w przeszłości odległej o ok. 100 lat od czasu, w którym rozgrywa się treść powieści, mieszkańcy Ziemi szukali nowych źródeł surowców oraz miejsc zdatnych do kolonizacji. Taką planetą wydawał się odległy Tartar. Ekspedycja, oprócz ekwipunku eksploratorskiego, zabrała więc ze sobą kontenery pełne uśpionych (w stanie anabiozy) kolonistów. Według przekazów, na miejscu, wbrew pierwotnym wynikom badań, okazało się jednak, że planeta, wyjątkowo niestabilna geologicznie, kompletnie nie nadaje się do zasiedlenia, jest jednak bogata w rzadkie i cenne minerały. Kierownictwo wyprawy zdecydowało nie wracać, ale założyć na jej orbicie sztuczną kolonię (zamieszkanego sztucznego satelitę). Ziemia nie miała nic przeciwko temu, co więcej – chętnie wsparła technologicznie i finansowo kolonistów, mając nadzieję na przyszłe zyski. Tymczasem po zakończeniu budowy kolonia niespodziewanie ogłosiła niepodległość i jednostronnie wypowiedziała dotychczasowe warunki. Mieszkańcy orbitującego habitatu zostali postawieni w stan gotowości do walki z wrogiem – zachłanną Ziemią. Stan ten nie został nigdy odwołany.