Rektor Sowle nalegał jednak, aby uniwersytet pozostał otwarty, gdyż większość studentów chciała zakończenia strajku.
7 maja, we wczesnych godzinach porannych, w magazynie ośrodka szkoleniowego doszło do dwóch eksplozji, które spowodowały straty w wysokości ponad czterech tysięcy dolarów. Kilka dni później prawie dwustu pięćdziesięciu studentów spotkało się w Grover Center, by dalej protestować. Po wiecu około stu demonstrantów włamało się do opuszczonej Biblioteki Chubb, która oczekiwała na renowację, i ogłosiło, że budynek jest „wolnym uniwersytetem”. Ponieważ odmówili wyjścia, policja otoczyła ich i zmusiła do poddania się.
12 maja w pobliskiej kawiarni doszło do kolejnego ataku bombowego, który spowodował trwający kilka godzin pożar. Straty wyniosły tym razem prawie sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów. W odpowiedzi na przemoc i brak szacunku dla władz uniwersytetu członkowie rady narzucili godzinę policyjną w kampusie oraz zatwierdzili akt, który pozwalał rektorowi usuwać bądź zawieszać studentów stanowiących zagrożenie dla uniwersyteckiej społeczności. Jeszcze tego samego dnia zawieszonych zostało siedem osób. Następnej nocy tłumu około trzystu demonstrantów zebrał się przed budynkiem, gdzie rektor Sowle próbował do nich przemówić. Rankiem 14 maja protestujący wyruszyli w miasto.