Szkoci czekali na dogodny moment do ataku.

Około południa na drugim brzegu rzeki Forth było nieco ponad 5000 ludzi, czyli około połowa armii angielskiej. Wówczas to Wallace dał sygnał do natarcia. Atakujący w biegu Szkoci uderzyli z impetem, zbiegając ze wzgórza, a zaskoczeni Anglicy nie zdołali sformować szyku bojowego. Na grząskim terenie ich jazda nie mogła też szarżować. Wallace związał przeciwnika walką od czoła, a Moray obszedł Anglików z boku. Część jego włóczników zablokowała most, uniemożliwiając udzielenie pomocy Cressinghamowi. Masa Szkotów spychała na siebie poszczególne angielskie oddziały. W tym samym czasie natarli na straż przednią Thwenga szkoccy jeźdźcy. Ciężkozbrojni rycerze łatwo ich rozbili, jednak nie ruszyli w pościg, bowiem zobaczyli, co dzieje się z tyłu i zaczęli się wycofywać, walcząc pośród ciżby przeciwników. Ale przez most zdołał się przebić jedynie Thweng z garstką ludzi. Tymczasem Szkoci rozdzielili siły Cressinghama na dwie części, które wkrótce rozbili na mniejsze grupy. Walijscy łucznicy, którzy w zamieszaniu i tłoku nie mogli skutecznie się bronić i ostrzeliwać przeciwnika, bardzo szybko zostali wycięci w pień. Bitwa zamieniła się w rzeź.