Książę Dymitr wprowadził do boju część rezerw. Akcja ta pozwoliła mu na podtrzymanie załamującego się lewego skrzydła, jednak sytuacja tam nadal była poważna. Wtedy Tatarzy, chcąc wykorzystać chwilowy sukces, rzucili resztę swoich sił głównych do złamania lewego skrzydła moskiewskiego. Prawdopodobnie Mamaj sądził, że książę Dymitr zaangażował już całość sił (nie wiedział o istnieniu pułku zasadzki). Pod naporem wojsk tatarskich Rusowie zaczęli się cofać. Na zagrożony odcinek skierował się sam książę Dymitr, który znalazł się zaraz w niebezpieczeństwie. Obalony z konia i kontuzjowany (być może także ranny) wycofał się pieszo z pola bitwy i już do końca nie wziął w niej udziału. Nie on zatem dowodził bitwą w rozstrzygającej fazie, która właśnie się zaczynała.
Po pewnym czasie jazda tatarska ostatecznie złamała kawalerię lewego skrzydła wojsk moskiewskich i starła się z ustawioną z tyłu piechotą. Spychając ją minęła ustawiony w lesie pułk zasadzki. W tym momencie Dymitr Bobrok Wołyniec niespodziewanie uderzył pułkiem zasadzki na tyły Tatarów. Prawe skrzydło wojsk tatarskich, obejmujące wówczas większość ich sił, zostało momentalnie rozbite. Na widok jego klęski wyczerpane już walką lewe skrzydło i centrum wojsk moskiewskich przeszło do kontrnatarcia.