Dopiero za nim znajdowali się bardzo dobrze jadący Dariusz Wirkijowski w A-grupowym Fordzie Sierra, wspomniany wcześniej Koper oraz Mariusz Ficoń w N-grupowym Escorcie, pilotowany przez miejscowego zawodnika – Marka Skrobota.
Na trasie nie zabrakło pechowców. W samochodzie Waldemara Doskocza dość szybko zepsuło się wspomaganie i "Mrówa" do końca etapu nie mógł przejeżdżać przez zakręty tak szybko, jakby chciał. Zepsuta sprężarka od połowy etapu mocno spowolniła A-grupową Sierrę Bogdana Ludwiczaka. Wiesław Stec już w Karpaczu przebił oponę, a potem musiał się wycofać na skutek awarii skrzyni biegów. Dobrze jadący Robert Gryczyński także odpadł po awarii samochodu. Po siódmej próbie na trasie nie było już Stanislava Chovanca. Kłopoty techniczne wykluczyły Marka Sadowskiego, któremu Toyota Motor Poland udostępniła przebudowaną na pojazd A-grupowy Toyotę po Krzysztofie Hołowczycu. Efektowne dachowanie zakończyło występ Włodzimierza Skrodzkiego, również Lesław Orski nie osiągnął mety. Andrzej Chojnacki, mający realne szanse na mistrzowski laur w grupie N, na dziewiątej próbie rozbił swojego Forda. Jednak najgroźniejszą kraksę miał Ryszard Granica. Zdarzenie przypominało wypadek Mariana Bublewicza z Rajdu Zimowego 1993.