Technicy, którym powierzono śledztwo, pozbierali kawałki wraku znajdujące się na platformie i wyłowione przez nurków z płytkich wód przybrzeżnych. Niektóre elementy zachowały się w całości – trzeci człon, satelita i zbiornik ciśnieniowy. Z czasem hipotezy dotyczące przyczyn katastrofy skupiły się na wyprodukowanych przez Glenn L. Martin Company zbiornikach paliwa i ich współpracy z silnikiem pierwszego stopnia wykonanym w General Electric. Uznano, że ogień powstał w urządzeniu do wtrysku paliwa w silnik, by następnie wskutek błędu konstrukcyjnego rozprzestrzenić się na cały układ paliwowy. Producent silników odrzucił te interpretacje. Jego zdaniem to robotnicy od Martina obluzowali przewody doprowadzające paliwo, używając ich podczas montażu rakiety jako szczebli drabiny. Ostatecznie ogłoszono, że przyczyna wypadku jest „niemożliwa do ustalenia”, jednak sporny element zwrócono do General Electric z zaleceniem jego przerobienia.