Dolny bieg Missisipi i puszcze Kentucky, tak sugestywnie opisane w Atali, poznał prawdopodobnie z cudzych relacji. Jak jednak zauważył jeden z jego biografów, w ostatecznym rozrachunku ludzkość więcej zyskała na zmyśleniach Chateaubrianda, niż na jego podróżach.

Wędrując przez amerykańskie puszcze pisarz upajał się ich pierwotną wolnością. Pisał w dzienniku: Nikt nie okiełzna ani jednego uderzenia mojego serca, nikt nie nałoży więzów na żadną moją myśl. Będę wolny jak natura. Przebywanie sam na sam z naturą szybko go jednak znużyło. Natłok wrażeń domagał się podzielenia nim z innymi. Nadto doszły go wieści o ucieczce i uwięzieniu króla. Swój powrót do Francji uznał za rzecz honoru. Po półrocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych wsiadł na statek zdążający do Francji. 2 stycznia 1792 roku wylądował w Hawrze.