Na skutek funkcjonowania wojennej cenzury oraz działalności silnego prosowieckiego lobby w anglosaskiej prasie, opinia publiczna w USA i Wielkiej Brytanii nie była informowana o rzeczywistej sytuacji w Polsce.

Kwestia braku uzgodnienia terminu powstania z sojusznikami Wobec rysującej się groźby narzucenia Polsce rządów komunistycznych grupa oficerów Komendy Głównej AK, skupionych wokół generałów Leopolda Okulickiego „Kobry” i Tadeusza Pełczyńskiego „Grzegorza”, zaczęła forsować koncepcję wywołania powstania w Warszawie. Zwolennicy zbrojnego wystąpienia w stolicy wierzyli, że „wstrząśnie ono sumieniem świata” oraz zmusi zachodnie rządy i opinię publiczną do reakcji na stalinowską politykę faktów dokonanych. Powstanie miało być więc wymierzone militarnie przeciw Niemcom, a politycznie przeciw ZSRR oraz podporządkowanym mu polskim komunistom. Z tego względu dowództwo AK nie mogło i nie chciało w jakikolwiek sposób uzgadniać planów powstania z rządem sowieckim. Nie zmieniał tego fakt, iż Komenda Główna AK od początku zdawała sobie sprawę, że wobec słabego uzbrojenia podległych jej oddziałów, powodzenie powstania będzie możliwe wyłącznie w sytuacji, gdy najpóźniej kilka dni po jego wybuchu wojska sowieckie wkroczą do Warszawy – zapobiegając tym samym uwikłaniu się powstańców w samotny bój z Niemcami.