Rozwiązanie Okazuje się, że Edgar faktycznie był synem Serrocolda. Bynajmniej nie był szalony. Był z ojcem w zmowie – razem pod przykrywką działalności resocjalizacyjnej robili nieuczciwe interesy. Pewnego razu na ich trop wpadł Christian Guldbrandsen, który szczerze troszczył się o dobro, założonej jeszcze przez jego ojca, placówki. Po odkryciu prawdy postanowił porozmawiać z Lewisem; powiedział mu wprost, że wie o wszystkim. To właśnie fragment tej rozmowy podsłuchała panna Marple; nie mogła wiedzieć, że słowa Serrocolda „Proszę, nie mówmy na razie nic Carrie-Louise” były prośbą do pasierba żony, by nie demaskował go od razu.
Serrocold nie zamierzał pozwolić, by jego działalność kiedykolwiek wyszła na jaw. Wraz z synem obmyślił więc plan zabójstwa Christiana. Kiedy udający szaleńca Edgar zamknął się w gabinecie, przez kilka minut naśladował również głos ojca, by stworzyć wrażenie, że są w środku we dwóch i się awanturują. Tego typu zabieg zapewniał im znakomite alibi na czas popełnienia zbrodni. Lewis Serrocold wymknął się przez okno, wszedł do domu od strony pokoju Christiana i zamordował go. Tą samą drogą wrócił do swego gabinetu, a potem otworzył drzwi – każdy z domowników mógł więc pod przysięgą zaświadczyć, że w chwili, w której popełniono zbrodnię, obaj mężczyźni byli zamknięci w pomieszczeniu.