Gwałtowna strzelanina zaalarmowała resztę sił polskich. III batalion 5 pp Leg. i 1 batalion 1 pp Leg., które obsadziły okopy na wyniosłości pod stacją i na zachód od niej czekały aż piechota 25 Dywizji Strzelców wyjdzie z wysokich zbóż. Gdy Rosjanie z okrzykami "Hura!" dobiegli na 20-30 kroków do stanowisk polskich, otworzyło ogień kilkadziesiąt karabinów maszynowych, a cztery baterie ostrzelały odwody nieprzyjaciela.
Natarcie załamało się wśród ogromnych strat. Jednak część tyralier ominęła lewe skrzydło obrony i wyszła na stanowiska baterii polskich, które broniły się ogniem na wprost. Dąb-Biernacki rzucił do walki niemal wszystkie swoje odwody: dwie kompanie 1 pp Leg, dwie 6 pp Leg., I batalion 5 pp. Leg. oraz kompanie techniczne i karabinów maszynowych 1, 5 i 6 pp Leg. Obsługi karabinów maszynowych ustawiały broń na otwartych stanowiskach, nie dbając o osłonę, aby tylko skutecznie razić przeciwnika. Ogień prowadzono z takim natężeniem, że przepalały się rozgrzane lufy cekaemów. Z Nowej Grobli bój obserwował gen. Śmigły-Rydz.