Około 5.00, gdy tyraliery rosyjskie zatrzymały się pod naporem ognia, płk Dąb-Biernacki pchnął bataliony do natarcia. Żołnierze 25 Dywizji Strzelców, pomni swoich zwycięstw nad gen. Denikinem, nie ustępowali. Obie strony walczyły z ogromną zaciętością. Obrzucano się granatami, obsługi karabinów maszynowych prowadziły do siebie ogień z odległości kilkunastu metrów. Miejscami dochodziło do krwawych starć na bagnety, w których górą byli przeważnie Polacy. Jeńców nie brano. Po godzinie morderczej walki przeciwnik, zagrożony oskrzydlającym atakiem 3 batalionu 6 pp Leg. z Drużni, rozpoczął odwrót.

Tyraliery, polskie ruszyły gwałtownie do przodu zamieniając wycofywanie się Rosjan w bezładną ucieczkę. Grupy czerwonoarmistów biegły ku Borodziance, ostrzeliwanej przez wszystkie baterie. Około godziny 8.00 zajęto wieś i ścigano ogniem odchodzącego nieprzyjaciela. W dwie godziny później, gdy artyleria 1 DP Leg. wyczerpała amunicję, 25 Dywizja Strzelców przeszła do nowego natarcia. Nie miało ono jednak tego rozmachu co pierwsze i zostało odparte kontrnatarciem na bagnety. Sukces ten umożliwił saperom polskim naprawienie wysadzonych powietrze torów kolejowych.