Uwolniono też grupę 30-40 młodych Żydów, których zamierzano wykorzystać w partyzantce komunistycznej.
Po powrocie do Ludmiłówki, według materiałów procesowych, Korczyński rzekomo zażądał od ukrywających się w tej wsi i okolicy Żydów olbrzymiego okupu w wysokości 600 tys. złotych (twierdząc, że potrzebuje tej kwoty na zakup uzbrojenia dla partyzantów), po czym wyjechał, zabierając część łupów i nakazując pozostawionym gwardzistom „zbieranie” wyznaczonej kwoty. Ci rzekomo rozpoczęli grabież ukrywających się, przy czym znowu zamordowano kilku następnych Żydów. Sytuacja zaogniła się, kiedy w Ludmiłówce pojawiła się kilkuletnia siostrzenica jednego z partyzantów Korczyńskiego w ubranku zaginionej żydowskiej dziewczynki, a Stefan Staręgowski „Stefan” (jeden z najbliższych współpracowników „Grzegorza”) na zebraniu lokalnego komitetu PPR wysunął plan pozbycia się Żydów jako „stanowiących zagrożenie”. Opozycja „gruchalszczyków” postanowiła interweniować. Korzystając z nieobecności przywódcy, rzekomo napadnięto na siedzibę jego sztabu w Grabówce. Zabito braci Płowasiów (Jana „Lubego” i Edwarda „Lutka”) oraz „Stefana”, zniszczono ich radiostację i zabrano kosztowności zdobyte w Janiszowie i na okolicznych Żydach.