bo później z racji coraz gorszego odbioru społecznego tej formacji służba w niej straciła na atrakcyjności) byli w większości ochotnikami do tej służby, co wynikało z poniższych przyczyn: preferencja przy późniejszym staraniu się o przyjęcie do Milicji Obywatelskiej; od przyszłego funkcjonariusza wymagano uregulowania stosunku do służby wojskowej, a dawni ZOMO-wcy byli uważani za osoby znające specyfikę służby w milicji i przez to wymagające mniej rozbudowanego szkolenia; lepsze warunki służby niż w wojsku: dyslokacja jednostek ZOMO w dużych miastach; brak długotrwałych wyjazdów na poligony; brak fali lub istnienie jej w formie szczątkowej.
Sprzęt i wyposażenie Funkcjonariusze ZOMO byli początkowo wyposażeni jedynie w pałki i hełmy. Dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych kupiono w NRD 13-t. armatki wodne IFA, które w Polsce nazwano PSG-5. Po raz pierwszy użyto ich w kwietniu 1960 w czasie walk w Nowej Hucie, gdzie mieszkańcy wystąpili w obronie krzyża stojącego na placu, na którym zabroniono im wcześniej budowy kościoła. thumb|„Zomowskie budy” przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie w latach 80. XX w. thumb|Armatka wodna Hydromil 2 Na początku lat 60. pododdziały ZOMO zaopatrzono w wyrzutnie granatów łzawiących. Funkcjonariusze wykorzystali je m.in. podczas tłumienia zajść w Toruniu (w 1961) i Przemyślu (w 1963).