James nie był dokładnym sobowtórem Montgomery'ego. Podczas I wojny światowej utracił jeden z palców, więc trzeba było dorobić mu sztuczny. Ponadto nigdy nie latał samolotem, więc zabrano go na przejażdżkę by sprawdzić, czy nie cierpi na chorobę powietrzną. Na koniec pojawił się problem z używkami, bo James − w przeciwieństwie do Motgomery'ego − palił i lubił wypić, więc kierownictwo operacji obawiało się, że to może zniweczyć cały plan. Jednak mimo wszystko i za przyzwoleniem Montgomery'ego, przystąpiono do realizacji. James − udając wojskowego kierowcę − spędził kilkanaście godzin w towarzystwie Montgomery'ego, by poznać jego charakterystyczne grymasy, gesty i pozy. Tak dobrze przyswoił sobie styl bycia oryginału − długi krok, zakładanie rąk na plecy, energiczny sposób salutowania, a nawet szczypanie się w policzek w zamyśleniu − że nawet niektórzy sztabowcy wojsk alianckich nie potrafili ich odróżnić.