Ponowna widoczność zjawiska w Betlejem miałaby potwierdzać według badaczy zagadnienia wersję z koniunkcją planet, które mogły być widoczne przez cały, nie wiadomo jak wiele miesięcy trwający, okres ich wędrówki. Z cytowanego fragmentu nie wynika jednak, by była to grupa gwiazd, które np. chaldejscy magowie byliby w stanie zidentyfikować, ani że zjawisko było widoczne wówczas stale. Zostało dostrzeżone ponownie po dotarciu na znane im z treści proroctwa miejsce narodzin królewskiego potomka.
Mógłby to być Merkury, który osiąga jasność około -1,2 magnitudo, ale ze względu na pobliże Słońca nie zawsze można tę planetę zauważyć. Planeta mogłaby zostać dostrzeżona wieczorem w pobliżu jakiegoś domu w Betlejem, ale nie ma jakichkolwiek opracowań, które rozważałyby taką wersję wydarzeń.
Jedynym zjawiskiem astronomicznym, które z powodu zauważalnego ruchu na sferze niebieskiej mogłoby w jednoznaczny sposób chwilowo wskazywać jakikolwiek punkt na powierzchni Ziemi, jest meteor lub jasny bolid, do którego spalająca się bryłka materii jest najbardziej podobna. Przemawia za tym fakt, że Gwiazdę Betlejemską przedstawia się tradycyjnie jako kometę. Gwiazda „nie szłaby” zatem przed mędrcami cały czas, a przemknęła, wskazując poszukiwane miejsce.