Ringelblum generalnie negatywnie oceniał zachowanie Polaków w obliczu dokonywanej na ich oczach zagłady Żydów. Uważał, że „Polska nie stała w dziedzinie ratowania Żydów na tym samym stopniu co zachodnia Europa”. Jego zdaniem taki stan rzeczy wynikał w dużej mierze z rozpowszechnionego w przedwojennej Polsce antysemityzmu – podsycanego przez środowiska endeckie oraz tolerowanego przez rządzącą sanację. W swoim eseju poświęcił wiele miejsca problemowi szmalcownictwa, szantażu oraz denuncjacji żydowskich uciekinierów w zamian za korzyści materialne. Opisał przypadki zagarniania przez Polaków majątku należącego do wywłaszczonych i mordowanych Żydów. Opisał także „pogrom wielkanocny” z marca 1940 roku, urządzony z niemieckiej inspiracji przez polski margines społeczny. Cytował zasłyszane wypowiedzi mieszkańców Warszawy, świadczące o zadowoleniu z dokonywanego przez Niemców „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Potępił w szczególności działalność polskiej granatowej policji, na której ciążyła jego zdaniem odpowiedzialność za śmierć „setek tysięcy Żydów polskich złapanych przy jej współudziale i zapędzanych do wagonów śmierci”W innym miejscu zapisał: „trudno obliczyć liczbę ofiar żydowskich, które padły z rąk granatowej policji, będą to w każdym razie dziesiątki tysięcy, które uszły z rąk oprawców niemieckich”.