Posłał też informację Karolowi Gustawowi o lokalizacji wojsk polskich wraz z prośbą o jak najszybszą pomoc.
W polskim obozie nie spodziewano się tak szybkiego przybycia wojsk szwedzkich, grano więc na trwogę i w pośpiechu organizowano oddziały kwarciane. Niedługo potem nastąpiło kontruderzenie chorążego koronnego Koniecpolskiego wraz z ostrzałem prowadzonym przez broniącą obozu dragonię. Szwedzka kawaleria, nie doczekawszy się wsparcia, w końcu ustąpiła i wycofała się ku nadchodzącym głównym siłom Karola X Gustawa. Polacy nie rzucili się do pogoni wiedząc, że główne siły szwedzkie dopiero nadciągają.
Rozstawienie wojsk Polacy rozwinęli swoje szyki na zachód od Wojnicza i podzielili swoje siły na trzy części. Centrum formacji dowodził książę Dymitr Wiśniowiecki, mający do dyspozycji wszystkie cztery chorągwie husarskie (600 koni), oraz kilka chorągwi jazdy kozackiej (600 koni). Zajął on pozycje bezpośrednio na zachód od Wojnicza, wysuwając husarię na przód. Prawym skrzydłem dowodził chorąży Aleksander Koniecpolski z ok. 2600 jazdy kozackiej. Prawa flanka i tyły jego formacji opierały się o obóz polski broniony przez dragonów Henryka Denhoffa. Lewe skrzydło zajął hetman Stanisław Lanckoroński z równie silnymi oddziałami jazdy kozackiej – 2600 koni.