Pomimo ostrzeżeń, zaskoczenie było tak skuteczne, że portugalski admirał ograniczył się do rozkazu zerwania cum swych okrętów, by je rozproszyć i utrudnić ich opanowanie; wyrzucone na brzeg, Portugalczycy natychmiast podpalali, aby nie wpadły w ręce Francuzów. Nim wycofano się poza zasięg artylerii, ostrzał z dalszych fortów zatoki (Santa Cruz, São João, São Diego i in.) zadał spore straty (m.in. 300 zabitych) Francuzom, którzy rozpoczęli trzydniowe bombardowanie miasta z wód zatoki. Następnie dokonano wspieranego ogniem okrętów desantowania oddziałów w sile 3 700 ludzi, skierowanych do ataku na miasto. W ciągu następnych dni opanowywano kolejne forty, wypierając Portugalczyków podpalających statki i magazyny, których nie byli w stanie obronić. Mimo podjętej 21 września decyzji gubernatora o stawianiu dalszego oporu, podczas ciężkich walk nocnych 22 września rozpoczęła się masowa dezercja wśród milicji, a następnie żołnierzy garnizonu. Uprzedzony o ucieczce Portugalczyków, a zarazem o zbliżaniu się posiłków z głębi lądu, francuski głównodowodzący zagroził gubernatorowi totalnym splądrowaniem miasta i całkowitym zniszczeniem jego fortyfikacji w przypadku niezłożenia wysokiego okupu. Francisco de Moraes de Castro zmuszony był ustąpić wypłacając haracz.