Według tybetologa Turella Wyliego informacje te zawierają jednak wiele anachronizmów i sporo nieścisłości.

Współcześnie uważa się zawarte w tybetańskiej tradycji wydarzenia sprzed 1240 roku za mało prawdopodobne. Pojawia się bowiem pytanie skąd pochodziła wiadomość o zagrożeniu i dlaczego rozbici politycznie Tybetańczycy mieliby chcieć wspólnie, i do tego dobrowolnie płacić okup? Dalsza część przekazu pozostawia jeszcze więcej wątpliwości, ponieważ przywiązujący wielką wagę do spraw trybutu Mongołowie nie czekaliby 13 lat z reakcją (1227 śmierć Czyngis-chana, 1240 najazd). Dlatego też przyjmuje się, że domniemana karna ekspedycja roku 1240 była pierwszym spotkaniem Tybetańczyków z imperium chanów i miała formę rekonesansu. Co ważne zniszczono tylko klasztory linii kadampa, pozostawiając po drodze nietknięte zgromadzenia linii kagju, co wyjaśnić można faktem pochodzenia przywódcy oddziału Dor-ta Darkana z sąsiadującego z Tybetem tanguckiego królestwa Xixia, w którym buddyjskie wpływy kagjupów były bardzo silne.