Australia i Nowa Zelandia zaś, mimo wysokiej jakości ich sił zbrojnych, nie miały potencjału ekonomicznego i ludnościowego do samoobrony, nie mówiąc o prowadzeniu wojny z Japonią. Na dodatek doborowe oddziały australijskie zaangażowane były w tym czasie w Afryce Północnej u boku armii brytyjskiej.

Z amerykańskiego punktu widzenia, kluczowa była obrona Hawajów oraz Kanału Panamskiego. Zagrożenie dla tego ostatniego nie było z uwagi na odległość realne, ich ewentualna utrata mogła jednak oznaczać katastrofę dla Stanów Zjednoczonych. Prowadzenie wojny z Japonią oznaczało też konieczność obrony Australii, toteż USA zaczęły wzmacniać siły alianckie na tym kontynencie, co jednak wymagało zapewnienia bezpieczeństwa dostaw, w tym przede wszystkim przez utrzymanie w rękach alianckich wysp: Fidżi, Nowej Kaledonii i Samoa. Ich utrata na rzecz Japonii oznaczałaby bowiem praktycznie odcięcie Australii od zaopatrzenia ze Stanów Zjednoczonych.