Wojna na Pacyfiku wymagała więc dużego wysiłku, także gospodarczego – w sytuacji, gdy amerykańska gospodarka nie wyszła jeszcze wówczas w pełni z Wielkiego Kryzysu, którego skutki w postaci braków w zaopatrzeniu amerykańscy żołnierze odczuwali jeszcze nawet pod koniec 1942 roku, podczas walk na wyspach Salomona. Tymczasem oficjalnym priorytetem dla USA była Europa i obowiązująca doktryna „Germany First”, która zmuszała USA do kierowania większości sił i środków do działań na europejskim teatrze wojennym.

Po klęsce w Pearl Harbor, dowództwo amerykańskiej Floty Pacyfiku po zdymisjonowanym adm. Husbandzie Kimmelu objął admirał Chester Nimitz, który zamiast pozbyć się całego sztabu Kimmela, zachował większość jego członków, czym podbudował upadłe po 7 grudnia morale dowództwa. Będąc w United States Navy odpowiednikiem admirała Yamamoto, musiał reagować na działania dowódcy Połączonej Floty, nie mając jeszcze materialnej przewagi potrzebnej do wygrania wojny. W zakresie floty pancerników, Japonia dysponowała wówczas miażdżącą przewagą nad Flotą Pacyfiku, miała też więcej krążowników, więcej niszczycieli, i więcej okrętów podwodnych, zaś większość japońskiego sprzętu wojennego była nowocześniejsza od wyposażenia amerykańskiego.