Miriam robiła nasłuch radiowy i tłumaczyła biuletyn informacyjny, obsługiwała powielacz i pisała na maszynie, a w ostatnim okresie, gdy Armia Czerwona zbliżała się do Lwowa, roznosiła po dzielnicy niemieckiej i koszarach Wehrmachtu ulotki wzywające żołnierzy do dezercji. Przez całą wojnę kontynuowała też twórczość literacką. Wojenne kajety Miriam Kohany, odnalezione po jej śmierci przez córkę Ewę Kuryluk, zawierają dziesiątki wierszy, recenzje lektur i nieskończoną powieść o rodzinie, której zamiłowanie do literatury odzwierciedla symboliczne nazwisko Buch („książka”).
Po II wojnie światowej W sierpniu 1944 roku Maria Kuryluk objęła dział listów w „Odrodzeniu”. Do jej zadań należało nawiązanie kontaktu z rozproszonymi po całym świecie autorami lwowskich „Sygnałów”, których kontynuacją miał być ten redagowany przez Karola Kuryluka tygodnik. Korespondencję utrudniała cenzura wojskowa, której stemple widać na kopercie listu wysłanego do Marii Kuryluk 4 sierpnia 1945 z Paryża przez André Malraux w odpowiedzi na jej prośbę o fragment nowej powieści pisarza.