27 marca ratownicy usłyszeli stukanie z zawału, co powtórzyło się jeszcze parę razy. Jednak nadal nie znaleźli nikogo. 29 marca zaczęto natrafiać na kolejne zwłoki. Przed południem znaleziono Horsta Mainkę i Rudolfa Budnego, którego dwaj bracia uczestniczyli w akcji ratunkowej (z uwagi na treść przepisów przebywali poza strefą samego zawału). Wieczorem natrafiono na zwłoki Pawła Brolla, Adama Kurzela, Józefa Koeniga i Henryka Wysockiego, a po północy – Jana Wiczyńskiego. Wszyscy zginęli w momencie tąpnięcia. W zawale pozostawało nadal trzech górników. Kierujący akcją od strony pochylni nr II Stefan Stelmachowicz, narzucający jak najszybsze tempo prac, zaczął spotykać się z poleceniami przełożonych, że nie należy narażać zbytnio życia ratowników, ponieważ i tak w zawale nie może już być nikogo żywego. Ponieważ twardo obstawał, że słyszał stukanie z zawału, wycofano go z akcji ratunkowej.

30 marca o godzinie 5:14 ratownicy usłyszeli nagle głos górnika, wołającego, by go wyciągnąć i że jest z wczorajszej zmiany. W tym momencie do przekopania pozostawało 12 metrów zawału.