Na scenie ma być umieszczony jeden otwarty grób wypełniony wodą.
Zarówno wizja Waltera, jak i jego metody pracy napotykają z początku na opór, który z biegiem czasu przekształca się w bunt i wściekłość wśród całego personelu: od śpiewaków i orkiestry przez personel techniczny, od reprezentanta związków zawodowych po garderobianych. Jedni argumentują swój sprzeciw tym, że Mozart by tego nie lubił, inni, że publiczności to się nie spodoba. Muzycy, których Walter próbuje namówić do udziału w spektaklu na scenie, a nie jak zwykle w orkiestronie, sprzeciwiają się, gdyż zostali zatrudnieni tylko do wykonywania swojego zawodu. Przemowa Waltera o burzeniu ustalonych schematów trafiła na znaczny opór, który jednak nie zniechęca reżysera od kontynuacji zamierzeń. Różne podejście do wizji przedstawienia prowadzi do chaosu, pośród którego przewijają się zwykle teatralne intrygi, kłótnie i pochlebstwa.