Ponieważ samolot był w trakcie zniżania i redukował prędkość (z 500 do 360 mil na godzinę – 800 do 584 km/h), śledczy stwierdzili, że piloci DC-8 sądzili, iż wciąż znajdują się przed punktem Preston i przygotowywali się do procedury holdingu.
Hipoteza śledczych została potwierdzona, gdy dowiedzieli się, że na kilkanaście minut przed zderzeniem piloci zgłosili przez radio personelowi technicznemu linii United, że jeden z odbiorników VOR (odbierających fale z radiolatarni nawigacyjnych) w DC-8 nie działa, co utrudniało nawigację podczas lotu bez widoczności ziemi; załoga jednak powiadomiła wyłącznie personel techniczny, żaden z pilotów natomiast nie zgłosił tego faktu kontrolerom w Nowym Jorku. Dodatkowo, kontroler zajmujący się lotem 826 skierował załogę United nieco inną, skróconą trasą dolotu. Do katastrofy przyczynił się jeszcze jeden czynnik: punkt nawigacyjny Preston znajdował się w miejscu przecięcia sygnałów trzech radiolatarni bezkierunkowych – Robbinsville, Solberg i Colt’s Neck. Jak zeznała część pilotów United, radiolatarnia Colt’s Neck często szwankowała, co utrudniało nawigację.