Po zakończeniu II wojny światowej historia „pocieszycielek” przez długi czas nie wzbudzała większego zainteresowania polityków i opinii publicznej. Dopiero na początku lat 90. XX wieku południowokoreańskie organizacje kobiece zainicjowały publiczną kampanię, domagając się od rządu Japonii m.in. publicznych przeprosin i wypłaty odszkodowań ocalałym. Początkowo Tokio odżegnywało się jednak od jakiejkolwiek odpowiedzialności za funkcjonowanie systemu „ośrodków pocieszycielskich”, utrzymując, że były one prywatnymi przedsięwzięciami, z którymi japońskie państwo nie miało nic wspólnego. Japońskie władze utrzymywały jednocześnie, że nie ma dowodów, iż „pocieszycielki” były werbowane pod przymusem.
14 sierpnia 1991 roku 66-letnia Kim Hak-sun jako pierwsza ocalała z Korei zdecydowała się zabrać głos i publicznie opowiedzieć o swoich przeżyciach. Wkrótce wraz z dwiema innymi Koreankami wniosła także do sądu w Tokio pozew przeciwko rządowi Japonii. Z kolei 11 stycznia 1992 roku na łamach dziennika „Asahi Shimbun” japoński historyk opublikował odnalezione dokumenty wojskowe, które stanowiły pierwszy niepodważalny dowód, że Cesarska Armia Japońska była bezpośrednio zaangażowana w tworzenie i prowadzenie ianjo. Pod wpływem tej publikacji japoński rząd wystosował dwa dni później publiczne przeprosiny.