Akademickiej, a jeden z nich zaczął strzelać do tłumu z rewolweru.
Według wersji zdarzeń przyjętej przez władze policjant oddał pięć strzałów w powietrze, a potem jeden w kierunku demonstrantów. Od tego strzału zmarł w szpitalu robotnik Władysław Kozak, a inny robotnik został ranny. Według wersji podawanej w prasie komunistycznej i wydawnictwach powojennych policjant oddał osiem strzałów w kierunku demonstrantów, zabijając Kozaka na miejscu, a w szpitalu zmarł drugi z trafionych robotników.
Następnego dnia na placu Akademickim odbył się wiec bezrobotnych, który otoczyła policja. Pomimo spokojnego przebiegu zgromadzenia, tego samego dnia nastąpiły aresztowania prewencyjne. Pogrzeb Władysława Kozaka zaplanowano na 16 kwietnia. Władze żądały, by pochować zabitego na Cmentarzu Łyczakowskim, który znajdował się najbliżej kostnicy, ale rodzina i komitet pogrzebowy zdecydowały o pochówku na Cmentarzu Janowskim, co oznaczało przemarsz konduktu żałobnego przez całe miasto. Pochówek na Cmentarzu Janowskim wynikał z miejsca zamieszkania zmarłego.