W czasie rejsu, 10 października po 14:30 „Narwik” napotkał ponad 20 łodzi z rozbitkami ze storpedowanego tego dnia przez okręt podwodny U-172 brytyjskiego transportowca wojska „Orcades”. Pomimo sygnałów z łodzi, żeby statek nie podejmował akcji ratunkowej z uwagi na niebezpieczeństwo obecności okrętu podwodnego, a jedynie powiadomił przez radio bazę, kapitan Zawada zdecydował zabrać rozbitków z uwagi na zimno i burzliwy stan morza. Podczas trwającej do godziny 20 akcji, w której pomagali marynarze i żołnierze brytyjscy i lekarz z „Orcadesa”, podjęto z łodzi wszystkich rozbitków, w tym rannych, kobiety i dzieci. Małe dzieci (najmłodsze – siedmiomiesięczne) wciągano na pokład w wiklinowych koszach służących do załadunku węgla. Na statku, obliczonym na kilkudziesięcioosobową załogę, zapewniono prowizoryczne pomieszczenia, posiłki i opiekę medyczną dla około tysiąca rozbitków, a kobiety i dzieci ulokowano w kajutach załogi, w tym kapitana. Jedynie przez pewien czas akcja była osłaniana przez wezwany brytyjski samolot patrolowy, lecz pomimo obaw, nie doszło do spotkania z okrętem podwodnymW prasie publikowano nieprawdziwe sensacyjne opisy odpędzania okrętu podwodnego przez statek (). Przez pewien czas „Narwik” usiłował jeszcze holować łodzie na wypadek zatopienia statku, ale zbytnio go spowalniały i zostały w końcu odcięte.