Bitwa thumb|Epizod bitwy pod Loigny. Rys. Richard Knötel Wojsko francuskie maszerowało całą noc 1/2 grudnia po oblodzonych drogach. De Sonis musiał zsiąść z konia, którego podkowy ślizgały się grożąc w każdej chwili upadkiem. Padał śnieg, a temperatura spadła do −20 °C. Żołnierze byli głodni i niewypoczęci, bo mieszkańcy Villepion – rzekomo z obawy przed pruskimi represjami – nie pozwolili im się zakwaterować w obejściach. Rano przybył kurier z listem od dowódcy XVI Korpusu. Chanzy pisał: „Jesteśmy silnie naciskani w Loigny, spieszcie z pomocą!”.

W południe XVII Korpus wszedł do trwającej od rana zażartej bitwy, w której od kilku godzin między Poupry a Artenay przewalały się ataki i kontrataki obu stron (porucznik bawarskiej Landwehry, Josef Krumper, wspominał po latach, że „z powodu huku dział i karabinów nie sposób było słyszeć jak i wydawać jakiekolwiek komendy”). Ku zdziwieniu i przerażeniu de Sonisa XVI Korpus nie skorzystał z przybycia posiłków, lecz zaczął się natychmiast wycofywać – w panice – z pola walki. Odwrót Chanzy'ego wydawał się nieuzasadniony, tym bardziej, że w samym Loigny twardo bronił się 37 Pułk Piechoty.

Dowódca XVII Korpusu zauważył, że i jego szeregi ogarnia panika. Pułki 48. i 51. zaczęły się rozsypywać.