De Sonis rozkazywał, błagał, odwoływał się do uczuć patriotycznych, ale nie zdało się to na nic. W tej sytuacji generał zwrócił się do żuawów Charette'a, by dali pozostałym przykład i wypchnęli Prusaków z farmy Villours. Do ataku – z okrzykiem „niech żyje Francja!” i „niech żyje papież!” – poszło około 800 ludzi wspieranych ogniem jednej mitraliezy. Wyparli wroga z farmy do lasku na przedpolach Loigny. Tam padł ranny de Sonis. Doszło do zaciętej walki wręcz, przy czym nie wiadomo, czy żuawi dotarli do miasteczka. O zmierzchu zaczęli się – zdziesiątkowani – wycofywać. De Sonis ze zgruchotanym udem leżał w lasku i dziwnym trafem nie został dobity, ani wzięty do niewoli, przez przetrząsających pole bitwy Prusaków. Ewakuowano go dopiero w południe następnego dnia, a nogę trzeba było amputować.

Uwagi

Przypisy

Bibliografia

Bitwa pod Loigny-Poupry Kategoria:Bitwy w 1870 Kategoria:Bitwy wojny francusko-pruskiej