W ten sposób problem został rozwiązany, a ekipa filmowa zyskała swobodny dostęp do wszystkich okolicznych miejsc i ludzi.
Postprodukcja Po zakończeniu zdjęć Cimino rozpoczął półroczny montaż filmu. Gotowy materiał miał blisko 150 minut, choć w kontrakcie z producentami była mowa jedynie o 120 minutach. Mimo to reżyser nalegał, żeby taką wersję przedstawić wytwórni 20th Century Fox, która miała zająć się jego dystrybucją. Jednakże jeszcze przed jego obejrzeniem dyrektorzy wytwórni stwierdzili, że film jest za długi, przez co liczba jego pokazów w kinach każdego dnia będzie mniejsza i zaczęli się domagać jego skrócenia.
Kiedy producenci przedstawili reżyserowi żądania wytwórni, wpadł on we wściekłość, ale zgodził się je spełnić. Kilka dni później dostarczył nową, 120-minutową wersję filmu, z której usunął wszystkie sceny akcji. Widząc to, szef wytwórni Gladden Entertainment, David Begelman, natychmiast zadzwonił do reżysera, który stwierdził tylko, że jego kontrakt pozwala mu na dowolny montaż pod warunkiem, że film trwa 120 minut. Sprawa ostatecznie zakończyła się w sądzie arbitrażowym, który uznał, że reżyser poprzez wycięcie scen akcji okradł producentów, którzy wyłożyli pieniądze na ich realizację.