Aspiracje Hutu podsycała z kolei szykująca się do odejścia belgijska administracja kolonialna.
14 stycznia 1962, a więc na pół roku przed oficjalnym uzyskaniem niepodległości, doszło do krwawych zamieszek w jednej z dzielnic Bużumbury, Kamenge. Bojówkarze należący do młodzieżowej organizacji UPRONA, tzw. Jeunesse Nationaliste Rwagasore (JNR), dokonali szeregu napadów na członków zdominowanej przez Hutu Parti du Peuple oraz powiązanego z nią związku zawodowego Syndicats Chrétiens. Zginął wówczas m.in. przywódca obu tych organizacji, Jean Nduwabike. Pogrom w Kamenge wzburzył wywodzących się z Hutu polityków UPRONA, co w połączeniu z wcześniejszą śmiercią Rwagasore postawiło partię w kryzysie. Jeszcze przed końcem 1962 roku klub parlamentarny UPRONA podzielił się na frakcję Hutu („Monrovia”) i frakcję Tutsi („Casablanca”). Walczący o władzę i związane z nią przywileje politycy coraz częściej odwoływali się do kwestii etnicznych, aby uzyskać w ten sposób społeczne poparcie.