Stwierdza jednak, że jest obłudna – przecież brak zgłoszonego sprzeciwu nie musi wynikać wcale z akceptacji pobrania narządów, ale z lenistwa, niewiedzy, niechęci do myślenia o śmierci czy też obawy przed upublicznieniem własnych poglądów. Jednakże 90% społeczeństwa oddałoby swe narządy po śmierci.

Wobec tego Brzeziński uzasadnia stosowanie zgody domniemanej utylitaryzmem. Jak podano wyżej, narządy do przeszczepu pobiera się głównie z ciał osób młodych i zdrowych, które zazwyczaj wcale nie rozważały kwestii zgody bądź sprzeciwu na pobranie od nich narządów, zatem w razie nagłej śmierci nie pozostawiają po sobie ani zgody, ani sprzeciwu. Domniemywając ich sprzeciw przeciwko dawstwu w takim przypadku liczba potencjalnych dawców byłaby znacznie mniejsza. Zapewniając o wiele większą dostępność narządów, szanuje również autonomię dawcy. Jest to jego główna przewaga nad modelem rutynowego pobierania narządów. Szewczyk dostrzega w nim próbę osiągnięcia kompromisu pomiędzy szeroką dostępnością narządów dla potrzebujących biorców (model rutynowego pobierania) a traktowaniem pobieranego narządu jako daru, co wiąże się z propagowaniem altruizmu (model dawstwa).