Podczas II wojny światowej wyspa Iwo Jima została silnie ufortyfikowana, gdyż była pierwszą ojczystą ziemią japońską, którą mogli zdobyć Amerykanie. Dla jej obrońców sprawą honoru było, żeby do tego nie dopuścić. Ponieważ wyspa znajdowała się pomiędzy Japonią a Marianami, na których swoją bazę miały amerykańskie bombowce dalekiego zasięgu, była wykorzystywana jako stacja wczesnego ostrzegania. Początkowo nie była ona celem Amerykanów, jednak stosunkowo szybkie zdobycie Filipin dało więcej, niż się spodziewano, czasu do planowanej inwazji na Okinawę. Desant rozpoczął się 19 lutego 1945 roku po czterodniowym ostrzale morskim i lotniczym.
Pod względem strategicznym najważniejszym punktem na wyspie była góra Suribachi, znajdująca się na jej południowym krańcu. Z mierzącej 166 m wysokości góry, Japończycy mogli łatwo namierzać i ostrzeliwać artylerią amerykańskie oddziały lądujące na plaży i przybrzeżne wody. Ponadto obrońcy wyspy większą część ostrzału prowadzili z bunkrów i małych stanowisk ogniowych, które Amerykanie kolejno likwidowali za pomocą granatów i miotaczy ognia. By uniemożliwić dalszy przerzut żołnierzy i amunicji podziemnymi tunelami, postanowiono jako pierwszą zająć górę Suribachi.