Śmierguśnicy „chodzą od domu do domu, tam gdzie są panny na wydaniu. Często mają okazję zajrzeć do takich gospodarstw, do których na co dzień nie odważyliby się wstąpić. Polewają dziewczęta wodą i wspólnie się weselą, tańczą, śpiewają”. Zgodnie z tradycją, te panny, które były bardziej mokre, miały mieć większe powodzenie u płci przeciwnej, co oznaczało dla nich rychłe zamążpójście.

Według wiersza Józefa Gary Dy wymysöjer Śmiergüśnika ("Wilamowscy Śmierguśnicy"):

„(...) Śmierguśnicy muszą wiedzieć i pamiętać żeby nie opuścić żadnego domu gdzie są dziewczyny tego typu  albowiem dziewczyna by się obraziła(...)”.

Grupy śmierguśników kontynuowały polewanie wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Śmierguśnicy gromadzili się na rynku i gdy dziewczyny wychodziły z kościoła, wyłapywali je i oblewali. Przebierańcy robili też różne widowiska oraz żarty z gospodarzy (bywało, że potrafili wynieść wóz na dach stodoły). Ich przybycie zwiastował hałas ciągniętych puszek, gwizdków i trąbek, a ich zabawie towarzyszył śpiew i muzyka.