Pierwotnie zapewne, w rękopisie, wędrował z rąk do rąk.

Treść utworu Satyra ma formę dialogu pomiędzy Stańczykiem, określonym jako Morosophus (mądry błazen lub z głupia fran błazen-mędrzec) a, przybyłym z grobu królem, Władysławem Jagiełłą. Rozmówcy, obserwując tłum, dyskutują o ubiorze wojska.

Janicki, chwalca czasów minionych (laudator temporis acti), przedstawił Jagiełłę jako postać pełną tęsknoty za silną, jednolitą, zwycięską monarchią. Wygląd szlachty tak bardzo zmienił się od czasów panowania króla, że ten nie jest już w stanie jej rozpoznać:

Gdy król obserwowany tłum bierze za poprzebieranych cudzoziemców:

Stańczyk złośliwie kwituje:

Błazen, przez całą długość utworu, uszczypliwie usprawiedliwia i wyjaśnia zasadność nowych strojów wojskowych i szlacheckich, podczas gdy król na ich widok traci zmysły. Nie może pogodzić się on z tym, że wojsko i szlachta porzucili dawne, skromne stroje i przywdziali w zamian cudze, pełne zbędnych ornamentów szaty. Jest on jednak co chwile uspokajany dowcipnymi tłumaczeniami Stańczyka.