Gdy zamachowcy czatowali na drogach, Piero de’ Medici cichcem dotarł do swego pałacu.

Od tej chwili wypadki potoczyły się bardzo szybko: wbrew przewidywaniom opozycji nowa Signoria składała się niemal wyłącznie z ludzi oddanych Medyceuszom, zaś uznany za „niedorostka” Wawrzyniec mógł bez przeszkód działać na rzecz ojca i rodziny. Pierwszym, który ukorzył się i przeszedł 29 sierpnia do obozu Medyceuszów, był sam inicjator buntu Luca Pitti; niepokornych, ale było ich zaledwie kilku, skazano na 20-letnią banicję.

Wygnańcy nie zrezygnowali. Niccolò Soderini cieszył się poparciem władz republiki weneckiej, które zezwoliły mu na skorzystanie z usług znanego kondotiera Bartolomeo Colleoniego, który 10 maja 1467 przeprawił się przez Pad na czele 8000 konnicy i 6000 piechoty. 23 lipca doszło do nierozstrzygniętej potyczki pod Riccardiną, a wkrótce do zawarcia wymuszonego przez papieża pokoju. Piero de’ Medici wyszedł z tej próby zwycięsko: terytorium florenckie pozostało nietknięte, a nawet nieznacznie powiększyło się.