Powstańcza ekspedycja z 1863 Statek został w marcu wyczarterowany przez emigrację polską, by przetransportować do Polski z Anglii ładunek broni i oddział ochotników z pomocą powstańcom styczniowym. Kapitanem statku był podówczas Robert Weatherley, całą ekspedycją dowodził Teofil Łapiński, oficer o dużym doświadczeniu lądowym, ale żadnym morskim, a na dokładkę słaby konspirator. O zakupach broni i gromadzeniu oddziału dowiedzieli się Rosjanie, którzy wysłali do Londynu okręt wojenny i zaalarmowali władze brytyjskie.
„Ward Jackson” opuścił jednak port londyński, mimo próby zajęcia go przez celników (strażników, którzy go mieli pilnować zabrano ze sobą i wysadzono przy samym ujściu Tamizy, w Southend). W pościg zanim udała się rosyjska korweta, ale wyruszyła z opóźnieniem spowodowanym sabotażem jej kotłów parowych. (Korweta mogła płynąć z prędkością maksymalną 14 węzłów). Jednak wobec wcześniejszego stajania lodów, Rosjanie wysłali także na Bałtyk okręty wojenne, by przechwycić parowiec. Dlatego kpt. Weatherley zawinął do Kopenhagi, gdzie ostatecznie opuścił statek i wrócił do Anglii. Powstańcy przepłynęli z wynajętą lokalnie załogą do Malmö.