Ostatnią kilkusetosobową grupę więźniów wyprowadzono z Wilejki 25 czerwca.
Część więźniów NKWD rozstrzelało jeszcze w Wilejce. W publikacji Drogi śmierci wydanej w 1995 roku przez Ośrodek Karta podano, że straconych zostało sto kilkadziesiąt osób. Z ustaleń Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Łodzi wynika natomiast, że 24 czerwca rozstrzelano 28 więźniów, wobec których jeszcze przed wybuchem wojny orzeczono karę śmierci lub wysokie wyroki więzienia. Ciała zamordowanych pogrzebano w zbiorowym grobie wykopanym nieopodal siedziby lokalnej placówki NKWD. Polskim śledczym udało się ustalić nazwiska siedmiu ofiar.
Tragiczny był również los więźniów wyprowadzonych z więzienia. Po opuszczeniu Wilejki kolumny marszowe podzielono na mniejsze grupy, a następnie pognano różnymi drogami przez Pleszczenice na Borysów. W czasie przemarszu więźniowie otrzymywali jedynie minimalne racje wody i pożywienia. Osoby, które nie nadążały za kolumną lub podejmowały próby ucieczki, były rozstrzeliwane lub zakłuwane bagnetami przez konwojentów. W trakcie ewakuacji doszło również do kilku zbiorowych egzekucji. Jedna z kolumn, licząca 150 lub 500 osób, została zaatakowana przez niemieckie lotnictwo w okolicach Chocieńczyc po przekroczeniu przedwojennej granicy polsko-sowieckiej.