Na tym etapie w konflikt wmieszały się władze carskie. Na miejsce przybył komendant policji powiatu błońskiego, ale dysponował on tylko pięcioma policjantami, co było siłą nieadekwatną do jego potrzeb. Poprosił o wybranie spośród robotników delegacji do dalszych rozmów, do czego szybko doszło - deputacja ta składała się z trzech szpularek i trzech tkaczy. Przedstawiła ona raz jeszcze wysunięte wcześniej żądania. Na tym etapie niemożliwy był już powrót do pierwotnych, skromnych postulatów. Robotnicy wyszydzali m.in. ogromne pensje dyrekcji, jak również zwracali uwagę na całkowitą germanizację zarządu zakładów, co było dla nich nie do przyjęcia - Żyrardów był miastem polskim, a w zakładach pracowali głównie Polacy. W powyższej sytuacji komendant policji wysłał telegram do gubernatora warszawskiego Carla von Medema z prośbą o pomoc wojska, które przybyło 25 kwietnia z pobliskiego Mszczonowa w liczbie batalionu.