W finale przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Po zakończeniu turnieju Polka awansowała ze 114. miejsca na 21.

W czerwcu organizatorzy Wimbledonu postanowili wynagrodzić występ Polki w Paryżu i przyznali jej dziką kartę. Dzięki temu Chwalińska mogła zagrać w Londynie bez konieczności przechodzenia przez kwalifikacje. Jednocześnie, po ogromnym awansie w rankingu została rozstawiona z numerem 20. Odpadła w pierwszej rundzie z Mananchaya Sawangkaew 6:2, 5:7, 2:6. W drugim secie, podczas piłki meczowej doznała kontuzji kostki. Dodatkowo w wyniku odniesionej kontuzji musiała wycofać się ze startu w grze podwójnej.

Chwalińska pierwotnie planowała wystąpić po Wimbledonie w turniejach WTA 250 w Jassach i Hamburgu. Ze względu na przedłużającą się rekonwalascencję wycofała się z tych startów. Do gry wróciła dopiero na początku sierpnia podczas turnieju WTA 1000 w Toronto. W pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej zmierzyła się z Australijką Talią Gibson, przegrywając 5:7, 1:6. Kolejnym przystankiem było Cincinnati. Tam Polka ponownie otrzymała wolny los, a następnie odniosła zwycięstwo nad Cristiną Bucsą 6:2, 6:2. W 3. rundzie przegrała w dwóch setach z Dianą Sznajder. W Monterrey rozpoczęła zmagania od 2 rundy, gdzie lepsza okazała się Alycia Parks.