Od niechybnej śmierci uratowali go policjanci i żołnierze z warty przed ratuszem, którzy kolbami karabinów roztrącili linczujących.
thumb|240px|Pojazd z przestrzelinami Wojewoda został opatrzony przez lekarzy i udał się do domu, natomiast Piłsudski pojechał zgodnie z planem do Teatru Wielkiego, gdzie został owacyjnie powitany przez zgromadzoną tam publiczność.
Ranny, ciężko pobity Fedak pod eskortą policji trafił do szpitala. Natychmiast przesłuchany przez policję fałszywie zeznał, że chciał zastrzelić jedynie wojewodę, który był wrogiem ludności ukraińskiej, a potem zamierzał demonstracyjnie wręczyć pistolet naczelnikowi Piłsudskiemu. Kiedy został obszukany, okazało się, że ukrywał w bieliźnie jeszcze nóż. Ponieważ nie udało się w pierwszej chwili ustalić jego tożsamości, po mieście zaczęły krążyć pogłoski, że autor zamachu związany był z komunistami lub był Żydem. Dopiero później Fedak sam podał swoją tożsamość.
Po zakończeniu spektaklu w teatrze w budynku władz województwa odbył się uroczysty bankiet, na który przybył także ranny wojewoda Grabowski.