Poszukiwanie własnych środków artystycznych wyraźnie zaznaczyło się też w innym ważnym dla Świrszczyńskiej nurcie jej sztuki – bardzo silnym feminizmie. To, co miało swój początek w Czarnych słowach, jeszcze nieco przysłonięte egzotyką i „ludowym” – prostym i naturalnym – traktowaniem erotyki, zostało rozwinięte i świadomie zastosowane w tomiku Jestem baba. Wnikliwie i bezkompromisowo (w równym stopniu pod względem zawartej treści jak użytego języka), z ekshibicjonistyczną niemal szczerością pisała o kobietach, ich psychice, odmiennym od męskiego punkcie widzenia i pojmowania świata, zmysłowości i – co do tej pory było niespotykane – również biologii kobiecego ciała w różnych momentach życia. Pisała o tym, jak to jest „być kobietą”.
Poruszanie tych właśnie tematów: losu kobiety i seksu, w specyficzny, jej tylko właściwy sposób, i wypracowanie charakterystycznego, oszczędnego (często wręcz skąpego w słowa) stylu, to najważniejsze osiągnięcia Świrszczyńskiej, dzięki którym Czesław Miłosz uznawał ją za jedną z najwybitniejszych poetek polskiej literatury współczesnej.