W Warszawie szmalcownicy szczególnie uważnie przyglądali się osobom wychodzącym z getta. Przy wszystkich przejściach i bramach do getta stały ich dziesiątki. Stali się plagą od wielkiej akcji deportacyjnej latem 1942 roku. Po likwidacji dzielnicy zamkniętej w maju 1943 roku szmalcownicy działali głównie w centralnych dzielnicach miasta, obserwując przechodniów. Później albo szli za ofiarą, aby dowiedzieć się, gdzie mieszka, albo zmuszali ją do wejścia np. do pustej klatki schodowej, gdzie żądali od niej oddania wszystkich pieniędzy i wartościowych przedmiotów, które miała przy sobie. Potrafili śledzić swoje ofiary, szantażować wielokrotnie i żądać stałych opłat „za milczenie”. Często po ograbieniu ofiar oddawali je w ręce Niemców. Z powodu denuncjacji i szantaży ze strony Polaków wielu Żydów wróciło do getta.
Ze szmalcownikami współpracowało wielu granatowych policjantów, zapewniając im opiekę i informacje w zamian za część uzyskiwanych od Żydów pieniędzy. Wielu z nich brało udział w szantażowaniu ukrywających się Żydów. Mogli oni również zatrzymywać szantażowane osoby w aresztach, co pozwalało na wymuszanie znacznie wyższych okupów.