Drugą grupą zawodową, której przedstawicieli szczególnie obawiali się ukrywający się Żydzi, byli dozorcy domów.
Niemcy wyznaczali nagrody za wydawanie Żydów, jednak szmalcownikom zwykle udawało się uzyskać od ukrywających się więcej pieniędzy. Wartość okupu różniła się w zależności od przypadku, jednak generalnie rosła w kolejnych latach wojny. Ofiary, które nie miały już pieniędzy na opłacanie się szmalcownikom, zwykle denuncjowano. Niemcy z reguły nie prowadzili śledztw w takich sprawach; Żydów i Polaków, którzy im towarzyszyli lub u których mieszkali, najczęściej szybko rozstrzeliwano. Niektórzy szmalcownicy, odebrawszy Żydówkom wszystkie pieniądze, dalszy okup pobierali w naturze, gwałcąc ukrywające się kobiety.
Szmalcownicy również bywali zatrzymywani przez policję niemiecką lub policję granatową, a następnie sądzeni przez sądy niemieckie, m.in. za bezprawne podawanie się za funkcjonariuszy Gestapo czy w związku z podejrzeniami o szerzenie korupcji wśród niemieckich urzędników.