Następnie po rozprawie, która odbywała się przez tydzień, nocą z 17 na 18 października 1944 roku skazano jego oraz porucznika Wacława KopistoCichociemny, szef Kedywu Inspektoratu AK na śmierć przez rozstrzelanie. Adwokat z Odessy, który również był skazańcem podpowiedział Świkli i Kopisto, żeby napisali list do Moskwy do Michaiła Kalinina przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR z prośbą o darowanie życia. W liście mieli unikać słów „prośba o łaskę”, która uwłaczała ich godności i honorowi. Poinformowani zostali 6 stycznia 1945 roku, że ich wyroki zostały zamienione zaocznie przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego w Moskwie z wyroku śmierci na 10 lat ciężkich robót, które mieli wykonywać w łagrach Kołymy. Po wyroku zostali przeniesieni z celi śmierci.
Następnie wywieziono go na Kołymę, do osady Sejmczan, leżącej 350 km na północ od MagadanuZ Międzyrzecza skromnie licząc lądem to co najmniej 12 tys. km. Pracował tam po 12 godzin dziennie w kopalniach złota, ołowiu oraz rud uranu,. Praca odbywała się w nieludzkich warunkach, przy dużych mrozach i zaostrzonym rygorze. Kiedy w marcu 1953 roku zmarł Stalin i zlikwidowano Berię, w łagrach trochę się polepszyło. Na Kołymie zaczęto stopniowo likwidować łagry i zaczęły się powroty więźniów do domów.