W 1955 roku ówczesny kanclerz RFN Konrad Adenauer doszedł do porozumienia z Nikitą Chruszczowem odnoście powrotu jeńców niemieckich do kraju, a porozumienie to objęło również Polaków.
27 października 1955 roku Leopold Świkla wyruszył z grupą byłych więźniów z Magadanu i dotarł 29 listopada do Żurawicy. Z Żurawicy pojechał do Warszawy, gdzie spotkał się z bratową, a później do Giżycka na spotkanie z matką. Następnie wyruszył spotkać się z żona Haliną, która mieszkała ze swoją matką i rodzeństwem w Trzciance Wlkp. Halina zadbała, żeby Ludwik miał przeprowadzone gruntowne badania lekarskie i odbyła się właściwa jego rekonwalescencja. Mimo przeżytych ciężkich czasów wojennych i powojennych ponowne zaczynali wspólne życie rodzinne. Połączenie się tych dwojga ludzi, którzy się kochali dawało im szczęście, które zabrała im wojna. Świklowie przyjechali w marcu 1958 roku na imieniny do Bobowicka w którym mieszkał znany im Kazimierz. Na imieniny zaproszono również inż. Michała FijałkaCichociemny, oficer z 27 Wołyńskiej Dywizji AK, który był dyrektorem technikum rolniczego. Spojrzeli na siebie i po odejściu na stronę p. Fijałka pyta p. Świklę…to ty „Adam”, a p.